Decyzje inwestycyjne, zwłaszcza te związane z dużym kapitałem, wymagają czegoś więcej niż intuicji czy optymistycznych prognoz. Choć ryzyko to nieodłączny element każdej inwestycji, wiele zagrożeń można zidentyfikować i ograniczyć, jeśli przeprowadzi się rzetelny i pogłębiony proces due diligence.
Due diligence to nie tylko analiza sprawozdań finansowych czy weryfikacja kondycji firmy na poziomie bilansu. To również ocena jakości zarządzania, przejrzystości procesów operacyjnych, zgodności z przepisami prawa, a także reputacji firmy oraz jej powiązań osobowych i kapitałowych. Nierzadko właśnie te „miękkie” aspekty kryją największe zagrożenia – zwłaszcza jeśli firma, która ma być przedmiotem inwestycji, działa w branży podlegającej ścisłym regulacjom lub funkcjonuje w trudnym otoczeniu rynkowym.
Zagrożenia ukryte za dobrymi wynikami finansowymi
Wielu inwestorów skupia się wyłącznie na liczbach, zakładając, że dobre wyniki finansowe są gwarantem stabilności. Tymczasem nawet pozornie silna spółka może okazać się ryzykowna, jeśli jej kluczowi kontrahenci zalegają z płatnościami, prowadzi ukryte spory sądowe lub posiada powiązania z podmiotami o wątpliwej reputacji. Zdarza się również, że spółki celowo „pudrują” swoją sytuację na potrzeby prezentacji dla inwestorów – zmieniają terminowość płatności, zatajają istotne informacje lub prezentują zawyżone prognozy.
Profesjonalny proces due diligence powinien zatem obejmować nie tylko analizę finansową, ale również dokładne sprawdzenie otoczenia prawnego, historii właścicieli i członków zarządu, powiązań z innymi podmiotami, jak również reputacji w branży. W tej ostatniej kwestii kluczowe znaczenie może mieć analiza źródeł otwartych – mediów, rejestrów, opinii byłych pracowników lub kontrahentów, a także analiza aktywności internetowej podmiotu.
Ukryte ryzyka a dane pozafinansowe
Współczesne due diligence opiera się nie tylko na dokumentach finansowych i rejestrach publicznych, ale coraz częściej na szerokim zakresie informacji kontekstowych. Istotne staje się umiejętne łączenie danych z różnych źródeł – od akt sądowych, przez analizy powiązań właścicielskich, aż po weryfikację obecności firmy w mediach branżowych czy opinii rynkowych. To właśnie w takich mniej oczywistych obszarach często ukryte są pierwsze sygnały ostrzegawcze: niestabilna struktura właścicielska, nietypowe powiązania biznesowe czy powracające negatywne wzmianki, które mogą wskazywać na ryzyko reputacyjne lub operacyjne. Dobre due diligence to dziś sztuka czytania między wierszami.
Jak rozpoznać sygnały ostrzegawcze?
Wielu ryzyk da się uniknąć, jeśli zwróci się uwagę na tzw. sygnały ostrzegawcze. Czasem są one subtelne – jak niespójności w rejestrach, powtarzające się nazwiska w różnych spółkach czy nietypowe zmiany struktury własnościowej. Innym razem bardziej oczywiste – brak przejrzystości finansowej, nadmierna rotacja kadry zarządzającej czy historia konfliktów z partnerami.
Właśnie dlatego skuteczne due diligence nie opiera się wyłącznie na checklistach. Potrzebna jest umiejętność analitycznego myślenia i odpowiednie narzędzia, które pozwalają zebrać i zinterpretować dane z różnych źródeł. Coraz częściej nie chodzi już tylko o dane publiczne – istotne mogą być również ślady w mediach branżowych, forach, rejestrach zagranicznych czy raportach środowiskowych.
Nasze doświadczenie
W Verificators od lat wspieramy klientów w przeprowadzaniu pogłębionej analizy podmiotów, które są przedmiotem zainteresowania inwestycyjnego. Nasze doświadczenie pokazuje, że najwięcej nieprawidłowości wychodzi na jaw właśnie tam, gdzie na pierwszy rzut oka wszystko wygląda poprawnie. Rzetelne due diligence to nie tylko forma zabezpieczenia – to także przewaga konkurencyjna. Dobrze poinformowany inwestor to inwestor skuteczny.
W świecie, w którym tempo decyzji biznesowych przyspiesza, a ryzyka stają się coraz bardziej złożone, dokładność i głębia analizy są nie do przecenienia. Warto więc zainwestować czas i zasoby w profesjonalne due diligence – po to, by nie tylko nie przegapić ryzyk, ale przede wszystkim podejmować decyzje w pełni świadomie.
Autor: Patrycja Kruczkowska
Zapoznaj się z innymi artykułami na naszym blogu:




