Złodziej, który nie istenieje

Złodziej, który nie istnieje – Case Study

W dzisiejszych czasach technologia staje się coraz bardziej zaawansowana, a wraz z jej rozwojem ewoluują metody przestępcze. Jednym z obszarów, który zyskuje na popularności w kryminalnych kręgach, jest fałszowanie dokumentów. Co więcej, trendy paperless, mające za zadanie eliminacje tego rodzaju zagrożeń, wcale nie powodują, że problem fałszerstw fizycznych dokumentów przestał istnieć.

Niezawodność procedur weryfikacyjnych oraz autentyczność dokumentów tożsamości stanowią fundament działalności wielu firm i instytucji. Jednakże, w miarę jak oszuści stosują coraz bardziej wyrafinowane techniki, przedsiębiorstwa muszą stale doskonalić swoje systemy zabezpieczeń.

Kto został oszukany?

Jednym z naszych Klientów została firma z zagranicy, zajmująca się wynajmem krótkoterminowym aut. Firma posiadała flotę aut różnych marek. Większość z nich była wyprodukowana w ciągu ostatnich kilku lat, co przekładało się na ich wysoką wartość.

W związku z tym firma zawsze weryfikowała klientów wypożyczających auta na podstawie danych z ich dokumentów osobistych. Taki proces pozwalał na upewnienie się, że pojazdy trafiają w ręce rzetelnych i wiarygodnych użytkowników, co z kolei pomagało w utrzymaniu wysokiego standardu usług i ochronie mienia firmy. Do tej pory realizowane przez firmę procedury były wystarczające i zapewniały ciągłą działalność bez większych komplikacji.

Pojazdy wypożyczone na stałe

W firmie pojawił się poważny problem związany z kradzieżą kilku samochodów w krótkim odstępie czasu. Trzy różne osoby wynajęły auta, w nakładającym się na siebie okresie. Zwrot pojazdów był zaplanowany na kolejne trzy następujące po sobie dni.

Wszystkie wspomniane osoby, przed przekazaniem im aut, podpisały niezbędne dokumenty i okazały swoje prawa jazdy, nie tylko do wglądu, ale także w celu wykonania skanu tego dowodu tożsamości. Wybrane przez nich auta były wyprodukowane w 2023 roku, różniły się jednak markami.

Nic nie wzbudzało podejrzeń do czasu aż nastąpił planowany termin zwrotu pojazdów. Niestety żadna z opisywanych osób nie zwróciła pojazdu na czas. Dodatkowo nie można było nawiązać z nimi żadnego kontaktu. Wtedy firma przystąpiła do analizy tych przypadków. Na tym etapie wiadome już było, że auta zostały skradzione.

Z dokumentacji wynikało, że wszystkie osoby przedłożyły przy wynajmie polski dokument tożsamości, przez co firma postanowiła zwrócić się bezpośrednio do Verificators w celu uzyskania pomocy w ustaleniu jakichkolwiek informacji na temat tych osób na terenie Polski. 

Po śladach zaginionych aut

Głównym celem jaki przyświecał firmie było oczywiście odnalezienie skradzionych aut, ale aby przejść do tego etapu trzeba było zebrać podstawowe informacje nt. osób, które je wypożyczyły. Pierwszym krokiem było zweryfikowanie podanych w dokumentach imion i nazwisk z datami urodzenia. Jednak już na tym etapie nasze sprawdzenie wykazało, że w Polsce nie istnieją osoby posiadające takie dane osobowe. To był pierwszy sygnał ostrzegawczy, ale postanowiliśmy kontynuować śledztwo, analizując każdą dostępną informację z nadzieją, że pomoże nam to poczynić postępy w sprawie.

Zarówno imiona i nazwiska tych osób były dość nietypowe, co dawało możliwości przeprowadzenia innych sprawdzeń. Poszukiwaliśmy numeru PESEL tych osób, ale ponownie trop wskazał, że takie osoby po prostu nie istnieją.

W kolejnym kroku sprawdziliśmy podane adresy e-mailowe oraz numery telefonów, które zostały wskazane jako kontakt podczas wypożyczania aut. Weryfikacja e-maili nie dała nam żadnych nowych informacji – sprawdzenie metodami OSINT wykazało, że nie były do nich przypisane żadne konta społecznościowe lub usługi. Wyglądało na to, że te adresy e-mail zostały założone wyłącznie na potrzeby wynajmu. Z numerami telefonów sprawa wyglądała podobnie – nie znaleziono żadnych powiązanych usług, co zdecydowanie zawęziło pole poszukiwań. Jeden z numerów znaleziono za to, jako przypisany do usługi tymczasowego numeru telefonu. Jest to narzędzie służące do ochrony prywatności użytkowników w świecie online. Zamiast ujawniać swój osobisty numer telefonu, użytkownicy mogą skorzystać z usługi, która zapewnia im tymczasowy numer, który można użyć do różnych celów, takich jak rejestracja na stronach internetowych, potwierdzanie tożsamości podczas zakładania kont, odbieranie kodów weryfikacyjnych lub kontakt z innymi użytkownikami w sposób, który nie związany jest z ich stałym numerem telefonu. W związku z tym uznaliśmy, że te dane są „spalone”– każdy użytkownik Internetu mógł użyczyć ten numer telefonu, nie był on w żadnym stopniu powiązany z jakimikolwiek indywidualnymi informacjami.

Mimo, że w umowie o wynajem wszyscy trzej mężczyźni podali adresy za granicą, postanowiliśmy sprawdzić te dane, aby uzyskać pełniejszy obraz sytuacji. Wszystkie podane adresy były adresami różnych restauracji. Nic nie wskazywało na to, że mogłyby to być adresy zamieszkania, co tylko potwierdziło nasze podejrzenia o użyciu fałszywych danych.

Dokument „prawie” autentyczny

Gdy wszystkie informacje podane przez mężczyzn przy wynajmie zostały dokładnie zweryfikowane i nie przyniosły żadnych wartościowych tropów, przeszliśmy do analizy skanów okazanych dowodów tożsamości. Próby zidentyfikowania tych osób na podstawie zdjęć z praw jazdy nie przyniosły żadnych rezultatów. Skupiliśmy się więc na szczegółowej analizie samych dokumentów.

Na pierwszy rzut oka, dokumenty wyglądały autentycznie. Sprawdziliśmy każdy element, który mógłby wskazywać na niezgodność z oryginalnym polskim wzorem prawa jazdy. Przez długi czas nic nie wzbudzało naszych podejrzeń, aż do momentu, gdy zaczęliśmy weryfikację elementu zwanego Multiple Laser Image (MLI).

MLI to zaawansowany element zabezpieczający, który w oryginalnym dokumencie przedstawia dwa przenikające się obrazy, z których jeden to data ważności dokumentu. W oryginalnych prawach jazdy data ta jest zapisana w sposób ciągły. Jednak na skanie, który otrzymaliśmy, data ta była zapisana z kropkami oddzielającymi poszczególne liczby. Ten detal, choć drobny, był kluczowy i ostatecznie potwierdził nasze podejrzenia – dokument był fałszywy.

Po odkryciu tej niezgodności, nasze śledztwo nabrało nowego wymiaru. Wiedzieliśmy już, że mamy do czynienia z dobrze zorganizowaną próbą oszustwa, wykorzystującą fałszywe dokumenty.

Dzięki dodatkowym informacjom przekazanym przez klienta udało nam się ustalić, że wszystkie trzy osoby skorzystały z tej samej karty kredytowej podczas wynajmu samochodów. To odkrycie stanowiło ważną poszlakę, sugerując, że mamy do czynienia z zorganizowaną grupą.

Przekazanie wyników

Analiza otrzymanych przez Verificators danych wykazała, że Klient operował na spreparowanych danych osobowych.

W obliczu braku wiarygodnych danych na temat podejrzanych, pozostało skoncentrowanie się na poszukiwaniach skradzionych aut lub podjęcie próby ustalenia tożsamości osób, których wizerunek widniał na zdjęciach fałszowanych dokumentów.

To wydarzenie sprawiło, że firma stanęła przed nowym wyzwaniem związanym z ryzykiem fałszerstw dokumentów tożsamości i oszustw.

W celu minimalizacji ryzyka strat niezbędne okazało się wzmocnienie procedur weryfikacyjnych, w tym skuteczne ustalanie tożsamości klientów oraz kontrola jakości przedstawianych dokumentów.

Autor: Patrycja Kruczkowska

*Dane klientów zostały zanonimizowane przed publikacją.

Zapoznaj się z innymi artykułami na naszym blogu:

Przewijanie do góry