Poszukiwania właściciela nieruchomości – Case Study

W zdecydowanej większości przypadków sprawy poszukiwań genealogicznych rozpoczynają się w niemal identyczny sposób. Po jednej stronie jest ktoś, kto szuka, a po drugiej ktoś, kto nie chce dać się znaleźć, choć nie jest to świadomy wybór, a splot różnych, życiowych historii. W opisywanym przypadku nie było inaczej. Nasz klient był zainteresowany zakupem nieruchomości, która stała od lat zaniedbana, zarastająca trawą i krzakami. W sposób ewidentny widać było, że nikt się nią nie interesuje. Nikt, z wyjątkiem naszego klienta. Kiedy do nas przyszedł, powiedział, że ma tylko imię i nazwisko właściciela oraz miasto, nazwę ulicy i numer budynku, w którym mieszkał. 

 Wyzwania związane z nieaktualnym adresem

„Nie jest źle”, powiedział nasz detektyw, odbierając od klienta te dane, ale już niedługo później pożałował tych słów. Szybka, najbardziej podstawowa kwerenda w internecie pokazała, że łatwo nie będzie. Pierwsza sprawa – rzecz dotyczyła dużego miasta na południu Polski, druga – numer budynku dotyczył kamienicy, w której mieszkało wiele rodzin, ale trzecia i chyba najważniejsza brzmiała następująco: nazwa ulicy pochodziła sprzed 1989 r., kiedy to część nazw pochodzących jeszcze z PRL została zmieniona. O ile ustalenie aktualnej nazwy nie było trudne, o tyle detektyw miał już świadomość, że dane poszukiwanej osoby mogą być nieaktualne, a ona sama mogła mieszkać w każdym miejscu świata, nie mówiąc o tym, że mogła już nie żyć. Kolejną trudnością było to, że nazwisko tej osoby należy do bardzo popularnych nazwisk w Polsce. Nie trzeba chyba wyjaśniać, jak taka kombinacja faktów potrafi utrudnić poszukiwania.

 Poszukiwania właściciela nieruchomości – Analiza dostępnych danych

Detektyw, mając tak skąpe dane, rozpoczął od analizy tego co było pewne. Najpierw ustalił aktualny numer księgi wieczystej budynku, którego adres podał mu klient. Niestety, kamienica miała 10 mieszkań, ale nie wszystkie posiadały księgi, a tym samym nie było pewne czy poszukiwane nazwisko nie było przypisane do innego numeru mieszkania niż te, które dało się ustalić. Poza tym księgi wieczyste były dla budynku prowadzone od 2008 r., a wiemy już, że adres poszukiwanego pochodził co najmniej sprzed prawie 20 lat wcześniej. Nie było innego wyjścia, należało wyruszyć w teren. Po przyjechaniu na miejsce, detektyw dowiedział się, że poszukiwany od lat nie mieszkał pod tym adresem. Dopiero po jakimś czasie udało się nawiązać kontakt z mężczyzną, który był bezpośrednim sąsiadem poszukiwanego, ale było to na początku lat 70. ubiegłego wieku. W ten sposób detektyw poznał numer mieszkania i co się okazało, miało ono księgę wieczystą. Po prostu zmieniły się dane właściciela, a pierwotne nie były w niej ujęte. Rozmówca przekazał, że żona poszukiwanego, po jego śmierci wyjechała do innego miasta, ale nie było wiadome, do jakiego. Ponadto świadek miał inną, cenną informację, a mianowicie, że poszukiwany zmarł pomiędzy 1975 a 1977 rokiem. Detektyw poczuł, że w końcu los się do niego uśmiechnął, ale szybko okazało się, że radość była przedwczesna. Na cmentarzu dowiedział się, że grobu poszukiwanego mężczyzny już nie ma, ponieważ nastąpiła …ekshumacja. Było jednak wiadome, gdzie został on przeniesiony.

Odnalezienie spadkobierców i finał poszukiwań

Sytuacja wymagała kolejnego wyjazdu. Detektyw udał się na cmentarz, na który zostały przeniesione szczątki poszukiwanego. Bez trudu udało mu się odnaleźć właściwy grób. Pozostawało jeszcze odnaleźć kogoś, kto był spadkobiercą zmarłego. Ponieważ w pracy detektywa genealogicznego nie może zabraknąć zwrotów akcji, tak było i tym razem. Okazało się, że poszukiwany nie miał dzieci. W tym jednak miejscu do głosu doszły te umiejętności pracy terenowej, które odróżniają detektywa od osób prowadzących poszukiwania wyłącznie z poziomu komputera. Po dwóch dniach udało się dotrzeć do osób, które, były dalszą rodziną, a przy okazji, spadkobiercami. Dzięki połączeniu tradycyjnych metod pracy w terenie z nowoczesnymi narzędziami badawczymi udało się dotrzeć do spadkobierców i zamknąć sprawę z sukcesem.

Poszukiwania właściciela nieruchomości – Podsumowanie 

Podsumowując, opisany przypadek jest doskonałym przykładem na to, jak skomplikowane mogą być poszukiwania właściciela nieruchomości, zwłaszcza gdy punktem wyjścia są jedynie szczątkowe informacje. Każdy etap tego procesu wymagał od detektywa nie tylko skrupulatności i zaawansowanych umiejętności analitycznych, ale także wytrwałości oraz elastyczności w działaniu. Kluczową rolę odegrało dotarcie do świadków, jak sąsiedzi czy dawni mieszkańcy, którzy dysponowali istotnymi informacjami. Detektyw musiał wykazać się także elastycznością, zmieniając kierunek poszukiwań, gdy napotykał trudności, takie jak brak aktualnych danych czy zmienione nazwiska. Dzięki temu udało się odnaleźć spadkobierców, zamknąć sprawę i pomóc klientowi w realizacji jego celu.

Autor: Marcin Silwanow

*Dane klientów zostały zanonimizowane przed publikacją.

Chcesz odnaleźć właściciela nieruchomości? Zapraszamy do kontaktu.

Zapoznaj się z artykułami o podobnej tematyce:

Przewijanie do góry